Ordo Ordinatio

Czwarta myśl

‘Heresy must be met with hatred.’
-Imperial proverb

View
OSOBISTEARCHIWUMJEDNOSTKIDDH-10 V

+++OSOBISTEARCHIWUMJEDNOSTKIDDH-10++
+++WISZĄCE MIASTO++
+++POCZĄTEKNAGRANIA+++

Eliminacja przywódcy przestępców w Poszafocie otworzyło nam możliwość układu z Cogiem Lostockiem. Przy pomocy ambulatorium Sankcjonitów udało mi się przywrócić funkcjonalność większości mechanizmów w jego ciele. Oczywiście aby zapewnić mojej komórce odpowiednie zabezpieczenie, oraz upewnić się, że ta obraza Omnimesjasza zostanie wyeliminowana jak tylko przestanie być przydatny, umieściłem we wszczepach Lostocka mechanizm, który zabije go po wypowiedzeniu przeze mnie odpowiedniej frazy w Binarnym lub poprzez manualny detonator. Po przeprowadzeniu operacji udaliśmy się na wyższe poziomy kopca aby dokonać wymiany handlowej, mającej na celu zdobycie odpowiednich środków potrzebnych do dalszego śledztwa: specjalistycznej amunicji i broni oraz pancerzy. Według moich obliczeń i obserwacji nie zostaliśmy zauważeni.
Kobiecie-Kapitan Sankcjonitów zostały przekazane podstawowe informacje potrzebne do utrzymania porządku w razie naszej porażki, której prawdopodobieństwo szacuję na 43,4%. Następnym celem jest miasto-osada zbudowana na filarach podtrzymujących Kopiec Desoleum, miejsce wyjęte spod prawa ale w wielu aspektach zapewniające statystycznie lepsze warunki swoim mieszkańcom niż Poszafot. Infiltracja tego miejsca przebiega bez zakłóceń.

+++KONIECNAGRANIA+++
+++SZYFROWANIE+++

View
OSOBISTEARCHIWUMJEDNOSTKIDDH-10 IV

+++OSOBISTEARCHIWUMJEDNOSTKIDDH-10++

+++CZERWONA DROGA++

+++POCZĄTEKNAGRANIA+++

 

 

Dzisiejsze działania wiedźmy-dzikuski i arystokraty-wyrzutka mogły zagrozić naszej misji. Obie jednostki postanowiły udać się na obszar zwany Kościowiskiem, gdzie napotkały miejscowych zajmujących się przeszukiwaniem resztek – mutanta płci żeńskiej, która uciekła jak tylko je zauważyła. Akolitki Astra i Urd postanowiły ją zaatakować a kiedy już okazało się, że jest niegroźna wezwały mnie abym udzielił jej pomocy medycznej. Analiza wszelkich czynników mogących zagrozić naszej obecności w Poszafocie wykazała, że najbardziej optymalnym sposobem będzie wyeliminowanie mutanta. Tak też uczyniłem.

Dzięki przesłuchaniu jednego z kultystów udało nam się nie wzbudzać podejrzeń wśród wyznawców Pana Rozkładu aż do rozpoczęcia rytuału. Niestety, kiedy tylko bluźnierczy proces się rozpoczął, Żarłacz – osobnik będący przywódcą tutejszej komórki Czerwonej Drogi przywołał istotę z Osnowy. Została ona dosłownie wypluta z jego wnętrzności, niewielki demon okazał się dużo groźniejszym przeciwnikiem niż wskazywał jego niewielki rozmiar. Walka z demonami i kultystami była wyrównana, aż do przybycia drugiej jednostki Psionicznej – Melera, którego umiejętności władania Osnową przechyliły szalę na naszą korzyść. Teraz jednak musimy wykorzystać miejscowego cyborga i hereteka – marną parodię prawdziwego Tech Kapłana – Coga Lostocka.

 

+++KONIECNAGRANIA+++
+++SZYFROWANIE+++

View
Trzecia myśl dnia

'Success is measured in blood; yours or your enemy's.'

-Thought for the day

View
Cały na biało...

Cała grupa udała się na spacer po okolicy, jedni na targ, drudzy zanieść raport do pani Inkwizytor. Nie wiem jakie zainteresowanie może w nich wzbudzać ta nora. Ja nie zamierzałem dać się wciągnąc w bezcelowe spacery po tym zadupiu. Wychodzić zamierzałem tylko w sprawach inkwizycji. W ten oto sposób zostałem sam i udałem sie na medytacje, a z resztą miałem się spotkać już na rytuale.

Gdy ocknąłem się z medytacji, długo nie zajęło mi zorientowanie sie, że rytuał już się zaczął, a reszta drużyny udała się tam bez mojego wsparcia. Miałem, więc do wyboru zostawić ich na pastwę losu, albo zrobić Żarłaczowi wjazd z buta na lokal. Wybór był oczywisty.

Gdy dotarłem na miejsce przed siedzibą Żarłacza nie było żadnej straży. Chłopaki ewidentnie czuli się panami na tym zadupiu. Swój własny kawałek gówna. Z wnętrza dobiegały dźwięki strzałów pistoletów, karabinów maszynowych i charakterystyczny dźwięk energii. Kopnięciem wyważyłem drzwi, wchodząc tam jak po swoje. Nie złożyło się to najlepiej czasowo gdyż akurat 2 typów biegło w stronę drzwi próbując się stąd wydostać. Od razu zebrałem energię i rzuciłem nią próbując ich powalić. Skutkiem mojego ataku jeden spłonął na miejscu, a drugiemu spaliła się doszczętnie prawa noga. Matematyka nie poszła mi najlepiej, gdy spostrzegłem trzeciego typa było już za późno. Potężne uderzenie mieczem łańcuchowym powaliło mnie na kilka ziemię i chwilowo pozbawiło przytomności. Gdy ją odzyskałem, jeden z tych śmierdzieli leżał na mnie próbując się chyba wyczołgać na zewnątrz. Niekoniecznie miałem ochotę na pocieranie z obcym brudasem, uderzenie energii odrzuciło go na metr ode mnie, a potężna seria z czyjegoś pistoletu wykończyła go na miejscu. Zanim doszedłem do siebie sytuacja była już ogarnięta, a gang posprzątany. Jakby policzyć kończyny to pewnie udało by się doliczyć ilu przeciwników próbowało nam się tu postawić. Nie sądzę jednak, żeby kogolwiek z nas to interesowało.

Jak tylko Korolev postawi mnie na nogi to muszę się dowiedzieć o co tutaj poszło i czy udało się nam zatrzymać kogoś na przesłuchanie. Tymczasem trzeba się stąd wynosić i wylizać rany jeżeli mamy być jeszcze do czegoś przydatni.

View
Targ Wnętrzności II
Pierwsze przesłuchanie

Ludzie nie spotykają się z psionikami na co dzień, nie zdają sobie, więc sprawy kiedy jakiegoś spotykają, a coś z czego na pewno nie zdają sobie sprawy to fakt, że psionik jest w stanie zrobić im krzywdę tak, że nie będą nawet wiedzieć jakie jest jej źródło. Rozejrzałem się, więc po przykrych okolicznościach tego miejsca. Kilkanascie metrów nad głowami tego irytującego robactwa (jak zresztą nad głowami nas wszystkich) znajdowała się cała masa jakiegoś metalowego zbieractwa. Z pewnościa nie jest w tym miejscu rzeczą niespotykaną, że te metalowe elementy czasem spadają… Chwila skupienia i solidny kawałek żelastwa poluzował się i spadł prosto na głowę typa o najbardziej tępym spojrzeniu znanym ludzkości. Kupa śmiechu i boki zrywać. A przy okazji prawie nie urwało mu głowy. Jego kompanom też się podobało. Po tym jak Astre wyszła od Żarłacza udaliśmy się przemyśleć nasz kolejny ruch, gdy wtem na targu wnętrzności naskoczyło na nas kilkunastu typów. Trójka z nich rzuciło się bezpośrednio na Urd próbując wyszarpać jej medalion, który zgarnęliśmy w kostnicy 17.

Całość akcji nie trwała nawet kilkanastu sekund. Pierwszy z nas wypalił Korolev, doskakując do jednego z przeciwników i przykładając mu pistolet do głowy. Głowa typka zareagowała na strzał w taki sposób w jaki arbuz reaguje na nadepnięcie przez słonia. Urd uderzyła dwóch swoich przeciwników płomieniami energii doprowadzając do śmierci jednego z nich i trwałego kalectwa drugiego. Długo tym kaleką nie był, gdyż kilka serii z karabinu i kolejny strumień energii od Urd posłał go na drugą stronę do swojego towarzysza. Po krótkiej wymianie udało nam się wytępić wszystkie te szczury i złapać ich przywódcę. Każdy z nas sprawdził się w tej walce i teraz patrzymy na siebie w troche inny sposób.

Rannego przywódcę tej prostackiej bandy zabraliśmy do naszej nory w celu przesłuchania. Zbierając się na wezwanie inkwizycji zapomniałem swoich narzędzi do przesłuchań, szczęśliwie nasz pół robot pół człowiek miał jakiś zestaw. Nie był to może tak piękny zestaw jakiego sam jestem szczęśliwym posiadaczem, ale żeby wyciąć powiekę i wyrwać kilka paznokci zupełnie wystarczył. W trakcie przesłuchania udało mi się przeczytać jego myśli dzięki czemu mogłem być pewien, że zdradzone przez niego informacje są prawdziwe. Okazuje się, że mamy tu do czynienia z kilkoma kultami Nurgla, czy współpracują, czy są niezależne, czy rządzone przez jednego kapłana, który zajmuje się nimi oddzielnie nie wiemy, ale wiemy, że zamieszany jest w to najsilniejszy lokalny gank trupiarzy. Gdy skończyłem już sesję spa z klientem, zostawiłem go amatorom humanitarnego dobijania i udałem się na odpoczynek. Następnego dnia mamy wziąć udział w drobnym rytuale dla papcia z Żarłaczem i chciałbym wziąć w nim udział wypoczęty i odpowiedni skupiony.

View
OSOBISTE ARCHIWUM JEDNOSTKI DH-10 III

+++OSOBISTEARCHIWUMJEDNOSTKIDH-10++

+++WYMIANA OGNIA++

+++POCZĄTEKNAGRANIA+++

 

Podczas drogi powrotnej ze spotkania z kryminalistą oznaczonym jako „Żarłacz” moja komórka została zaatakowana przez niezidentyfikowanych ludzi uzbrojonych w broń palną i noszących tatuaże i ozdoby sugerujące członkostwo w nieznanym kulcie. Po krótkiej wymianie ognia udało się obezwładnić osobnika, który sprawował przywództwo a resztę wyeliminować. Doznałem niewielkich uszkodzeń, ale nic z czym nie potrafiłbym sobie poradzić. Psionik Meler przeprowadził przesłuchanie pojmanego. Osobnik ten twierdził, że był członkiem kultu oddającego cześć bóstwó znanemu jako Pan Zarazy. Sugerował też uczestnictwo głowy rodu Fayne – właścicieli Kostnicy 17. Wszystkie dane wskazują na to, że mamy do czynienia z więcej niż jednym kultem. Ich status jest nieznany, jednak z dużym prawdopodobieństwem obie sekty współpracują.

 

+++KONIECNAGRANIA+++
+++SZYFROWANIE+++

View
Smród Poszafotu

Widok, jaki zastaliśmy w kostnicy numer 17 nie należał do najprzyjemniejszych, ale zdarzało mi się już oglądać gorsze rzeczy. Nie mogę tego niestety powiedzieć o moich nowych kompanach. Niektórzy przemian zmieniali kolory, odniosłam więc wrażenie że do walki i rzezi dla Imperatora nie są nawykli, albo nawet nigdy walki nie oglądali, rzeź natomiast pewnie namiętnie uprawiają na swoich arystokratycznych farmach kurczaków… Kiedy już udało się naszym dziewicom ogarnąć, przeszukaliśmy to paskudne miejsce.

Znaleźliśmy zagadkowy przedmiot – medalion, może artefakt, który zachowywał się inaczej niż wszystkie znane nam metale. Udało się też ustalić, że człowiek, który zginął z tym medalionem należy do jednej z najbardziej wpływowych rodzin w tym zapomnianym przez Imperatora miejscu. Całość śmierdziała coraz bardziej (uwierzcie mi, po kilku godzinach na dole mogłam śmiało być ekspertem od stopniowania uderzeń smrodu).

Z raportów dostarczonych nam przez kapitan Nils dowiedzieliśmy się, że sprawa ta może być powiązana z jakimś większym i zorganizowanym procederem, bo ogromne ilości ciał do przetworzenia znikało, zanim trafiło do kostnic. Co do cholery można robić z trupami? Nie chciałam nawet myśleć, ale biorąc pod uwagę olbrzymie zainteresowanie Ordo Malleus tą sprawą – na myśl nasuwało się tylko jedno…

Musieliśmy zbadać kolejne tropy – jeden z nich (ten od którego postanowiliśmy zacząć) prowadził do dr. Coga Lostocka. Udaliśmy się na targ do poszafotu. Kolejne paskudne miejsce, śmierdzące fakaliami, gdzie sprzedają zapewne rzeczone fekalia. Coga znaleźliśmy bez najmniejszych problemów, a właściwie to on nas znalazł. Okazał się w znacznym stopniu zcyborgizowany i podzielił się z nami informacjami o Szkarłatnej Drodze. Nie ujawni już niczego więcej, chyba, że udowodnimy mu, że jesteśmy wobec niego lojalni (żart jakiś). Mamy najpierw zabić niejakiego Żarłacza, a potem Korolev DH-10 ma obejrzeć jego mechaniczne części (super śmieszne). Nie zwlekając dłużej postanowiliśmy odwiedzić Żarłacza. Przedstawiliśmy się jako Adeptus Administratum i zaskakująco chętnie nas powitano. Negocjację w naszym imieniu poprowadzić ma Astra Gera Idunn i mam szczerą nadzieję, że się na tym zna.

View
Nowy początek

Wypadki w moim życiu toczyły się zdecydowanie zbyt szybko. Z frontu przetransportowano mnie na statek inkwizycji, pozbawiając cięższych zabawek. Świetnie, ciekawie znowu będzie spuszczać ludziom łomot kijkiem.

Byłam przekonana, że w związku z częściowym niepowodzeniem mojej ostatniej misji inkwizycja nie doceni mojego wkładu i wyciągnie konsekwencje. I skrzydła… Nadal nie działały… Nie miałam pojęcia, co jeszcze można zrobić, żeby je naprawić.

Na pokładzie spotkałam się z inkwizytor Thallią Ortiz, młodą kobietą należącą do Ordo Malleus i jej pomocnikiem oraz (jak się okazało) – z moimi najnowszymi „towarzyszami”. Jest to zdecydowanie dziwna zbieranina ludzi niemal bojowo nieprzydatnych. Niemal, bo Korolev DH-10 prezentuje przynajmniej sporą wartość jako taran, a Barbossa jako mięso armatnie. Reszta, czyli Aid, Astra (dwoje wypacykowanych arystokratów) i Meler (który w zasadzie nie wiadomo co robi, ale nos trzyma wysoko) zapewne mają zagadać ludzi w Desoleum na śmierć.

Została nam wyznaczona pierwsza wspólna misja – mamy zejść do Poszafotu. Dodam tylko, że za swą karę za uważam konieczność zejścia do tego nędznego miejsca, które nie pamięta nawet zapachu normalnego powietrza. Nic dziwnego, że wszystko tu jest jakieś wynaturzone. Tylko od przebywania w tym smrodzie nawiedzają mnie myśli samobójcze.

Od naszego łącznika, Uriala, otrzymaliśmy wszelkie niezbędne wyposażenie i całkowicie inkoguto udaliśmy się zbadać zagadkę dziwnego amuletu i rozszarpanych ciał w Kostnicy numer 17.

Ktoś mógłby zażartować, że ta sprawa śmierdzi…

 

View
Targ wnętrzności

Ściany kostnicy 17 widziały już z pewnością więcej niż jednego trupa, tego samego nie mogę powiedzieć o wszystkich moich nowych towarzyszach. Część z nich ewidentnie zbladła na widok kilku nieposkładanych szczątek jakby były warte choć trochę więcej niż biegające tu wszędzie szczury.

Dokładnie zbadaliśmy kostnicę i poskładaliśmy kilka tych trupów do kupy. Znaleźliśmy jakiś naszyjnik, który zwrócił naszą uwagę, głównie dlatego, że jak na metal zachowywał się bardzo dziwnie, a wymalowany na nim symbol nic nam nie mówił. Ponadto znaleźliśmy tam sprzęt młodszego brata szefa największej trupiarni, sprawa zaczynała śmierdzieć. W międzyczasie nasz akademik przeczytał raporty dostarczone nam przez kapitan Nils. Okazuje się, że ogromne ilości trupów znikały jeszcze zanim trafiły do trupiarni. Tylko lokalni podludzie mogliby wymyśleć sposób do wykorzystania trupów gorszy niż Inkwizycja, a jeżeli jest miejsce, w którym ktoś ma pomysł co z tych trupów można robić to jest nim targ rządzony przez Coga Lostoka. A przynajmniej tego dowiedzieliśmy się "na mieście". Cog przybiegł do nas jak wierny pies, z chęcią podzielił się informacją kto jest odpowiedzialny za podbieranie trupów, chwalił się też posiadaniem kolejnych informacji jeżeli Korolev DH-10 dokręci mu kilka śrubek, a my wykasujemy jednego lokalnego szczura – Żarłacza. Żarłacz jest szefem Czerwonej Drogi, i jest odpowiedzialny za podbieranie trupów co oznacza, że nie zaprzyjaźnimy się z Cogiem, a na pewno nie od razu, bo Żarłacz bardzo nam się przyda w dotarciu na góre tego łańcucha pokarmowego. Nie mam wątpliwości, że ten lokalny plankton sam tego procederu nie wymyślił.

Do negocjacji z Żarłaczem wysłaliśmy Astre Gerę Idunn, w trakcie gdy ona przekonywała Żarłacza, że naszym celem jest wyciągnięcie procentu z całego przedsięwzięcia dla siebie my staliśmy na zewnątrz z kilkoma gorylami. Przyglądali się nam jakby nie widzieli nigdy ludzi i już powoli zaczynają mnie wkurwiać. Chyba będzie trzeba ich nieco naprostować, pokazać gdzie jest ich miejsce…

View

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.