Ordo Ordinatio

Demoniczne miasto
Spotkanie z Panem Zmiany

Świat zawirował, obraz zaczął mi się rozlewać jakby potężna fala gorąca zalała wszystko co znajdowało się w zasięgu wzroku. Towarzyszyło temu nieprzyjemne uczucie jakbym zabrał się na wycieczkę najgorszą karuzelą w Desoleum, albo jakby podróż kosmiczna weszła za mocno. Nie mogłem powstrzymać się przed zamknięciem oczu i schowaniem głowy w dłoniach. Gdy po chwili wrażenie minęło i otworzyłem oczy znajdowałem się już w zupełnie innym miejscu. Oczom moim ukazało się miasto jakiego nigdy nie widziałem, z jednej strony wydawało się normalne, a z drugiej strony zupełnie nie takie jakie powinno być. Jedyne co przypominało mi o obsydianowych ruinach to moja drużyna i Wasyl, którego obecność tutaj jakkolwiek nieuzasadniona wydwała mi się zupełnie normalna. Ten wszędobylski, wąsaty grubas nie odpuści żadnej okazji, żeby spróbować zarobić. Zapewne polazł za nami w ruiny i przeniósł się tu razem z nami.

Tylko co znaczy tu. Powinniśmy znaleźć się w równoległym wymiarze, schowani w spaczni w dobrze ukrytym świecie Xenos. Coś tu jednak nie pasowało w tej układance. Gwiazdy wydawały się zbyt znajome. To żadna spacznia, to po prostu jakaś dobrze ukryta planeta w tym samym układzie co Desoleum. Gdy tak rozważaliśmy nawigacyjne dylematy, zorientowałem się, że jesteśmy obserwowani przez jakiegoś przerośniętego gołębia. Mimo, że Barbosa zareagował w jedynym znany sobie sposóc i już wyrywał się do walki to upancerzony gołąb przemówił do nas bardzo spokojnym i przyjaznym głosem. Mimo, że nie wyglądał groźnie to sposób w jaki z nami rozmawiał, przy połączeniu z faktem, że w pojedynkę bronił miasta za swoimi plecami, kazał nam sądzić, że nie warto go do tańca zapraszać. Gołąb przedstawił nam się w języku, którego nie znamy, więc mimo najszczerszych chęci nikt z nas nie zapamiętał jego imienia. Dopiero później, gdy na spokojnie mogłem się nad tym zastanowić, a jego aura przestała na mnie oddziaływać domyśliłem się, że był to sam Pan Zmiany, najpotężniejszy demon jakiego na swoim dworze posiada Tzeentch. Wyjaśnił nam, że w tym świecie, odwrotnie do Desoleum, najbogatsi są Ci, którzy nie mają przysług, a handlując, prosząc o pomoc czy informacje zaciąga się dług i dostaje przysięgę od osoby, z którą się dogadywało. Opowiedział nam również, że Thallia Ortiz znajduje się tutejszym więzieniu, oskarżona przez kupca, księcia tego miasta – Abraxasa. A jej proces odbędzie się już za kilka godzin. W tym mieście każdy, może osądzić każdego jeżeli poczuje się obrażony. W jaki sposób tam trafiła nam nie wyjaśniło, ale dowiedzieliśmy się, że ktokolwiek może wziąć udział w rozprawie jako ławnik i wypowiedzieć się po dowolnej stronie konfliktu.

Takie właśnie akcje postanowiliśmy podjąć. Zapytaliśmy jeszcze, w którą stronę do sądu i ubożsi o kilka trybów przysiąg, a tak naprawdę to dopiero co w nie uzbrojeni wyruszliśmy w stronę miasta. A razem z nami nieco przestraszony, ale pełen nadziei na handel, otyły cygan w średnim wieku.

View
Myśl dnia XVII

‘You carry the Emperor’s will as your torch, with it destroy the shadows.’
-Verses of Sigismund, Book CIV, Verse I

View
OSOBISTEARCHIWUMJEDNOSTKI DH-10 XXI

+++OSOBISTEARCHIWUMJEDNOSTKIDDH-10++
+++OPĘTANA MASZYNA++
+++POCZĄTEKNAGRANIA+++

Przyczyną eksplozji i zamieszania okazały się oczywiście wiedźma Urd i lekkomyślna szlachcianka Astra. Na miejscu zastałem je pośród szczątków transportera opancerzonego Chimera. Na miejscu była już komisarz Regina oraz szturmowcy Komisariatu. Obie kobiety były w trakcie bycia aresztowanymi. Z racji oczywistej relacji z tymi osobniczkami, wszyscy członkowie naszej komórki zostali również aresztowani. Jednak nie trwało to długo. Wkrótce po tym jak zdaliśmy broń – a zdzwiony wyraz twarzy gwardzisty, który odbierał moje wyposażenie bojowe to coś, co na zawsze zachowam w banku danych – kolejna Chimera została zniszczona. Zgodnie z tym co Astra przekazała nam na wewnętrzym kanale, przynajmniej dwie z maszyn zostały opętane przez siły związane z Mrocznymi Potęgami. Na naszych oczach pojazd uniósł się w powietrze i zamienił w bramę do Osnowy, z której wyłoniły się istoty Chaosu.

Walka z tymi demonicznymi stworami była wyczerpująca i niezwykle wymagająca, zwłaszcza kiedy priorytetem było zdobycie broni. Szczęśliwie część ludzi Komisariatu uciekła, porzucając nasze wyposażenie. Po walce i opatrzeniu rannych udaliśmy się z panią komisarz, ale już na zupełnie innych warunkach niż miało to się odbyć wcześniej.

+++KONIECNAGRANIA+++
+++SZYFROWANIE+++

View
OSOBISTEARCHIWUMJEDNOSTKI DH-10 XX

+++OSOBISTEARCHIWUMJEDNOSTKIDDH-10++
+++OBÓZ GWARDII++
+++POCZĄTEKNAGRANIA+++

Po powrocie do obozu głównych sił natychmiast udaliśmy się do dowództwa, aby wyjaśnić sprawę ostrzelania nas. Według otrzymanych przez nas kopii rozkazów, wszystko wydawało się zgadzać. Pobieżna konsultacja z Balthiusem wykazała, że zarówno regimentowy komisarz, Regina Rez oraz głównodowodzący, są osobami o nieposzlakowanej opinii i wiernymi sługami Imperatora – co z ust tak zapalczywego fanatyka jak Balthius D’Harn jest niezwykłą wręcz pochwałą. Wytypowaliśmy za to jako podejrzanych dwóch oficerów, których postanowiliśmy śledzić. Okazało się słuszną decyzją. W obozie czekała na nas jeszcze jedna niewyjaśniona sprawa, nagłe pojawienie się Urd i Aida. Nie dostaliśmy żadnych informacji o ich przybyciu i z pobieżnych wyjaśnień wynikało, że ich śledztwo spełzło na niczym. Być może zajdzie potrzeba przeprowadzenia wewnętrznego śledztwa.

Ze strony parku maszynowego słychać eksplozje i wystrzały z broni palnej – to nie jest przepisowe wyposażenie tego regimentu. Należy to zbadać jak najszybciej.

+++KONIECNAGRANIA+++
+++SZYFROWANIE+++

View
OSOBISTEARCHIWUMJEDNOSTKI DH-10 XIX

+++OSOBISTEARCHIWUMJEDNOSTKIDDH-10++
+++WROGA FAUNA++
+++POCZĄTEKNAGRANIA+++
Kiedy udało nam się wydostać z ostrzelanego obszaru zaatakował nas jeden z nielicznych przedstawicieli tutejszej fauny. Ogromny, opancerzony gad z uzbrojony w kolczasty ogon niemal dorównywał rozmiarem naszej Chimerze. Byłem zmuszony użyć wszystkich swoich umiejętności aby uspokoić wzburzonego ducha maszyny naszego transportu, podczas gdy reszta komórki otworzyła ogień z broni pokładowej. Gwardzista Barbosa opuścił Chimerę i wspiął się na zwierzę aby móc lepiej atakować nieosłonięte grubym pancerze fragmenty bestii. Po kilku chwilach manewrowania, udało mi się ustawić naprzeciw stwora i staranować go. Okaleczony przez Barbossę osobnik nie miał szans w zderzeniu z kilkudziesięcioma tonami stali i padł.

Pozsotało nam tylko naprawić pojazdy i powrócić do głównych sił, aby dowiedzieć się w jaki sposób doszło do tego, że zostaliśmy ostrzelani. Ciągle brak infromacji na temat wyników śledztwa akolity Aida i Urd.

+++KONIECNAGRANIA+++
+++SZYFROWANIE+++

View
OSOBISTEARCHIWUMJEDNOSTKI DH-10 XVIII

+++OSOBISTEARCHIWUMJEDNOSTKIDDH-10++
+++OGNIE OMNIMESJASZA++
+++POCZĄTEKNAGRANIA+++

Podczas manewrów nawiązałem kontakt z jedną z Chimer odbywających zwiad. Okazało się, że przewoziła ona kapelana jednostki, a raczej członka innej komórki Inkwizycji – jak odkryliśmy później. Kiedy znaleźliśmy miejsce oddalone od niepotrzebnych oczu i uszu zidentyfikował się jako Balthius D’Harn – sługa Inkwizytora Grendel – jednego z dwójki przybyłych na Desoleum niedługo po zaginięciu Inkwizytor Ortiz. Nasze spotkanie przebiegło pokojowo, pomimo natychmiastowego oskarżenia Inkwizytor Ortiz o konszachty z demonami, xenos oraz herezję. Jakimś cudem, zrządzonym przez Omnimesjasza udało się uniknąć rozlewu krwi. Hipotetyzuję, że jednym z powodów powściągliwości była bliskość oddziałów wroga, które okazały się być o wiele lepiej uzbrojone niż zakładano. Kiedy chcieliśmy się wycofać, niespodziewanie rozpoczął się ostrzał artyleryjski. Ktoś ostrzeliwał nasze pozycje z Bazyliszków!

+++KONIECNAGRANIA+++
+++SZYFROWANIE+++

View
OSOBISTEARCHIWUMJEDNOSTKI DH-10 XVII

+++OSOBISTEARCHIWUMJEDNOSTKIDDH-10++
+++PRZYGOTOWANIA++
+++POCZĄTEKNAGRANIA+++

Pani Ortiz była przygotowana na okazję swojego zaginięcia/śmierci, w specjalnie przygotowanym schowku znaleźliśmy wyposażenie potrzebne aby móc kontynuować naszą misję. W manifeście schowka był nawet utrzymywany w stazie Xenos z rasy Jokaero. Małpolud był bardziej niż skory zmodyfikować naszą broń. Nie pochwalam używania xenos to manipulacji technologią Imperium, ale muszę przyznać, że jego praca była nienaganna. Niestety, nie udało się zwabić go na powrót do komory stazy i małpolud – jak w większości skatalogowanych przypadków, uciekł. Plan dalszego śledztwa zakładał, że DH-10, Astra, Barbosa oraz mężczyzna-wiedźma Meler zaciągniemy się jako instruktorzy Astra Militarum, której nowe regimenty miały odbywać ćwiczenia na pustyni wokół Kopca, całkiem przypadkiem w okolicach ruin, które chciałem zbadać. Z naszymi kompetencjami i z silną przykrywką byliśmy w stanie z łatwością zinfiltrować ich szeregi. Został nam przydzielony oddział oraz pojazd transportowy Chimera. W tym czasie wiedźma Urd, oraz akolita Aid mieli sprawdzić archiwa miasta, żeby wydobyć z nich informacje na temat handlu artefaktami xeno. Jak pokazywały moje symulacje, przeprowadzone na podstawie poprzednich działań jednostek naszej komórki, nie wszystko miało pójść zgodnie z planem, zwłaszcza w przypadku wiedźmy-kobiety pozostawionej bez mojego nadzoru.
+++KONIECNAGRANIA+++
+++SZYFROWANIE+++

View
OSOBISTEARCHIWUMJEDNOSTKI DH-10 XVI

+++OSOBISTEARCHIWUMJEDNOSTKIDDH-10++
+++RUINY XENOS++
+++POCZĄTEKNAGRANIA+++

Inkwizytor Ortiz zaginęła podczas niekontrolowanej ekspresji energii psionicznej w ruinach Xenos, przedtem przekazała mi swoją Rozetę oraz rozkazy pozostania w ukryciu. Wedle rozkazów Gerber Ingwarsson musi być traktowany z podejrzliwością i ostrożnością, natomiast Uriel jest najbardziej zaufanym człowiekiem Inkwizytor Ortiz. Kluczem do całej intrygi muszą być ruiny Xenos, posiadają one zadziwiające właściwości i trudno je opisać za pomocą znanych Mechanicum praw. Jednak muszę je zbadać i odkryć ich przeznaczenie. Według Ortiz, największym zagrożeniem dla Kopca Desoleum są ich tajemniczy twórcy oraz handel artefaktami xeno. Reszta mojej komórki ujęła Somniusa Halbrela i jego popleczników. Teraz, kiedy heretek stanął przed obliczem sprawiedliwości, możemy kontynuować nasze zadanie i zająć się badaniem ruin.

+++KONIECNAGRANIA+++
+++SZYFROWANIE+++

View
Obsydianowe golemy
Xenos wracają

Naszym oczom ukazała się konstrukcja z elementów, których pochodzenia nie umiałem określić. Na środku krateru znajdował się podest, a wokół niego rozpościerało się kilka graniastosłupów. Cała konstrukcja zaczęła wydzielać energię, ewidentnie nie zapowiadało się na to, że wybuchnie, ale z jakiegoś powodu gromadziła się energia. Jeżeli chcieliśmy zbadać ruiny, to musieliśmy sprawdzić jedyne oznaki życia jakie wykazywały. Urd przeniosła na podest Koroleva i Astrę i w tym momencie nagle kontrukcja zaktywowała się, wokół trójki towarzyszy pojawiła się energetyczna kopuła, a wokół nas pojawiła się grupa ewidentnie nie najprzyjaźniej nastawionych golemów.

Czas był najwyższy, aby wypróbować moją nową zabawkę. Ustawiony na najlepszej jakości bojowym interfejsie zamontowanym na moim ramieniu, najlepszej jakości laserowy karabin snajperski miał wspomóc żołnierzy armi imperatora, na których zwróciły się golemy. Walkę rozpocząłem od przywołania mocy przepowiedni, aby wspomóc resztę drużyny, a następnie wypaliłem z karabinu do pierwszego lepsze golema. Skurwesyn na miękkiego nie wyglądał, a był jeszcze twardszy niż wyglądał. Ewentualnie Wasyl, psia jego cygańska mać, sprzedał mi bubla. Golema ledwo drasnęło.Aid starał się wywierać na golemach jakąś psychiczną presję podczas gdy Barbosa rzucił się do walki wręcz.

Po chwili kolumna pękła, a do walki dołączyły się Urd oraz Astra. Druga seria z mojego karabinu w końcu wywarła na golemie jakieś wrażenie i wspólnie z Aidem prawie jednego powaliliśmy. Jak się jednak okazuje, te golemy posiadają zdolności regeneracyjne. Zraniony przez nas stwór spojrzał na mnie z pogardą spiął się na chwilę w sobie i rzucił dalej do rozrywania żołnierzy. Na szczęście Astra, Urd oraz Barbosa to prawdziwa awangarda najemników imperatora. Ich ataki były tak silne i szybkie, że golemy nie nadążały z regeneracją. Gdy my toczyliśmy walkę, a raczej staraliśmy się powstrzymać rzeź na niewyszkolonym i słabo uzbrojonym rozdziale, Korolev toczył swoją walkę. Podpięty pod system próbował unieszkodliwić system obronny ruin Xenos. W końcu system pękł. Golemy się zdezaktywowały, reszta kopuły zniknęła. Nastąpiła chwila ciszy, a dla nas konsternacji. Wszyscy zwróciliśmy się w stronę Koroleva, który wyglądał jakby podejmował jakąś decyzję.
Korolev spojrzał na nas i w tym momencie usłyszeliśmy głos wygłaszający informację, która prawdopodobnie odmieni historię tej planety.
„Aktywacja wysuniętej placówki uruchomiona”
Słowa jeszcze nie przebrzmiały w naszych uszach, gdy obsydianowe piaski zaczęły poruszać się i tworzyć budowle. W tym momencie sytuacja wyglądała jak wyrok śmierci…

View
W blasku chwały
Anioły Inkwizycji

Wokół nas leżały ciała demonicznych istot, a obok znajdowała się uszkodzona chimera ze zmasakrowanymi zwłokami człowieka, którego podejrzewaliśy o zdradę. Walka, która stoczyliśmy, na szczęście w obecności tylko niewielkiej liczby żołnierzy nie mogła zostać niezauważona. Sprawa była jasna, żołnierze zaczną gadać, że w armii jest Inkwizycja czy tego chcemy czy nie. Od nas tylko zależało co zrobimy z tą sytuacją. Udaliśmy się spotkać z dowódća armii, żeby podjąć decyzje co dalej.

Opcje rozkładały się następująco. Albo pozostaniemy w ukryciu i pozwolimy plotkom o Inwkizycji krążyć wśród armii z narażeniem, że poczują się oni zagrożeni nagonką Inkwizycji, albo oficjalnie wystąpimy przy okazji opowiadając im jakąś bajkę, jak to jesteśmy tutaj, żeby wspierać ich wysiłki w walce z grupami bandytów na obrzeżach Desoleum. Wybraliśmy tą drugą opcję.

Wszyscy rozeszli się już do swoich namiotów, żeby przygotować się do uroczystości, ja jednak postanowiłem przejść przez Osnowę i przez nią spojrzeć na gromadzące się jednostki wroga i jego działania. Usiadłem spokojnie i rozrzuciłem runiczne kości. Zawsze uśmiecham się wtedy do siebie. Ludziom wydaje się, że kościa są naładowane jak jakieś artefakty, albo że runy mają potężną moc. A to tylko kości zwyczajnego ptactwa z mojej planety z wyciętymi kreskami. Po kilkudziesięciu minutach roztoczyła się przede mną wizja obozu wroga. Zupełnie inna od tej jaką przedstawił nam dowódca. To nie było 100 000 prostych bandytów, to było ponad 200 000 regularnych żołnierzy pod zorganizowanym przywództwem. Wiedzieliśmy jednak, że to nie ma znaczenia, kilka tysięcy żołnierzy imperatora zginie za imperatora, a imperator nawet nie mrugnie okiem.

Następnego dnia wskoczyliśmy w nasze najlepsze mundurki i zbroje i w strojnym orszaku przejechaliśmy przez obóz zapewniając żołnierzy o wsparciu Inkwizycji. Zrobiliśmy to w pełnych zbrojach i chełmach, żeby zachować anonimowość, wywołując okrzyki radości i sprawiając, że morale podskoczyło do poziomu jakiego w armii imperatora trudno uświadczyć. Wieczorem po paradzie zebraliśmy część tych żołnierzy i wyruszyliśmy na wyprawę w strone obsydianowych ruin. Prawdopodobnie mało kto z nic rozumiał jak nikłe szanse mają wrócić z wyprawy.

View

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.