Ordo Ordinatio

Myśl dnia XII

Pain is an illusion caused by fear.

View
Myśl dnia XI

‘Men united in the purpose of the Emperor are blessed in his sight and shall live forever in his memory.’
-Ecclesiarch Deacis IX

View
Walka z Zaxem
Teatralne wejście

Żulow z Barbosą udali się wraz z Eldrickiem i jego ochroniarzem na piętro luksusowego domu. Według opowieści Żulowa, pomieszczenie do którego się udali było przystosowane do uciech ciała. Wyłożone miękkimi tkaninami z nastrojową muzyką i odpowiednio przyciemnionym światłem. Zdawało się, że tylko czekają na wprowadzenie erotycznych tancerek i rozpoczęcie zabawy. Niestety nie taki był plan na tą imprezę. W trakcie gdy ja pilnowałem wypożyczonego pojazdu na tyłach domu, Korolev zaskradał się pod drzwi przed którymi stał Barbosa i ochroniarz Eldrica. Przystawił temu ostatniemu pistolet z tłumikiem do skroni i wystrzelił. Upadającemu wrogowi na wszelki wypadek Barbosa wbił jeszcze nóż, aby upewnić się, że przeciwnik zginął. Następnie wpadli do pokoju Eldric’a i obezwładnili go. Zawinęli go jak naleśnik w tkaniny znajdujące się w pokoju uciech i wyrzucili przez okno. Po chwili wyskoczyli przez to samo okno i pomogli mi zapakować Eldrica do bagażnika. Razem pojechaliśmy do hal na obrzeżach miasta w celu odbycia tego typu rozmowy, w którym jestem lepszy od Żulowa.

Przedstawiciel Havofast[w nie był zbyt chętny do współpracy. Wyzywał nas i groził gdy próbowaliśmy rozmowy po dobroci. Nastroiło mnie to bardzo pozytywnie do przesłuchania. Niestety, nigdy się ono nie odbyło. Gdy Eldric zobaczył tylko akcesoria wzmacniające chęci współpracy u przesłuchiwanych załamał się i wszystko wyśpiewał. Człowiek, który dostarczał mu narkotyki na dilerkę, Zax Holthane dopłacał do interesu, aby Eldric podmieniał wskazanym ludziom narkotyki na dreszcz. Tymi ludźmi byli kupcy artefaktów Xenos, a dreszcz służył wzmocnieniu ich wizji, te z koleji prowadziły do ich szaleństwa i śmierci. Jaki był w tym cel Zaxa nie było mu wiadome, ale wskazał nam adres skrzynki kontaktowej używanej do nawiązania kontaktu z Zaxem. Zostawiliśmy Eldrica w hali i postanowiliśmy udać się tropem Zaxa. Naszą wiadomość odebrała grupa mężczyzn, niestety nie było wśród nich Zaxa. Udaliśmy się za nimi z nadzieją na to, że doprowadzą nas do niego. Mieliśmy bardzo niewiele czasu, aby zadecydować co robimy dalej. Mimo przewagi liczebnej wroga 3 do 1 zdecydowaliśmy się zaatakować bazę Zaxa. Korolev wykorzystując swoje umiejętności skrytobójcze zaskradał się za grupą członków gangu do środka ich jaskini i przygotował pułapkę na szefa. My po odczekaniu umówionych kilku minut przypuściliśmy atak frontalny.

Ja wraz z Żulowem wpadliśmy do środka oddając serie z karabinów do zaskoczonych przeciwników raniąc ciężko dwójkę z nich. Z rozchełstanymi połami płaszczów na pełnym ogniu byliśmy jak anioły śmierci Inkwizycji. Lubię takie spektakularne wejścia. Nawet jeżeli są zdecydowanie mniej efektywne, niż jakbym zaatakował przeciwnika w inny sposób…. W tym czasie Barbosa wraz z Urd przepuścili szarżę do pozycji walki wręcz. Pierwszy atak poskutkował ranieniem trójki przeciwników i śmiercią jednego z nich. Gangsterzy rzucili się za osłony ostrzeliwując swoje pozycje. W ten sposób rozpoczęła się kilkuminutowa bitwa. Już po chwili do ostrzeliwujących się przeciwników dołączylo jeszcze 6 bandytów, którzy w chwili ataku znajdowali się w innych pomieszczeniach. Podtrzymując moce psioniczne wspomagające moją drużynę niewiele mogłem przydać się w ofensywie. Musiałem też wybierać między atakowaniem a znajdowaniem sobie osłony przed strzałami przeciwników. Możliwość otrzymania obrażeń fizycznych nie zniechęciły mnie jednak do walki. Przyjęliśmy taktykę, w której wraz z Aidem atakowaliśmy wspólnie jeden cel, a Barbosa wraz z Urd szarżowali przeciwników w walce wręcz. Gdy do walki dołączyła kolejna szóstka przeciwników przez chwilę szala zwycięstwa przechyliła się na stronę gangsterów. Wszystko zależało od tego czy Korolevowi udało się pokonać Zaxa. Po chwili gdy wszystkich dobiegł odgłos pospiesznych kroków z górnego korytarza zamarliśmy. To, kto pojawi się w drzwiach przechylało szalę zwycięstwa. Na nasze szczęście był to Korolev. Strzelanina skończyła się chwilę później. Jak się okazało Zax zginął, zginęła też prawie cała jego ekipa oprócz jednego ciężko rannego, którego postanowiliśmy przesłuchać. Po naszej stronie też nie obyło się bez strat. Oprócz Koroleva i Barbosy tradycyjnie i ja ledwo przeżyłem tą potyczkę. Teraz musimy zgarnąć tego rannego na przesłuchanie i zwiatrować się stąd jak najszybciej. Nie było czasu zrobić jakiegokolwiek rozpoznania i nie wiemy kiedy może się tu zjawić więcej plebsu.

View
Dreszcz Artefaktu
Śmierć arystokraty

Następnego dnia po wizycie w Emporium Rube’go Goldberga wybraliśmy się w odwiedziny do rezydencji Lance Gulighan’a. Mieliśmy nadzieję, że rozmowa z nim pozwoli nam uzyskać trochę informacji na temat zakupionego przez niego artefaktu, co z koleji skierowałoby nas na najkrótszą ścieżkę do znalezienia źródła zepsucia w górnych partiach kopca. Na rozmowę z Lancem wybrałem się z Żulowem i Urd. Mi rozmowy najlepiej wychodzą z ludźmi związanymi, kiedy nie spodziewam się, żeby z pokoju zwierzeń mój rozmówca wyszedł samodzielnie, jeżeli w ogóle spodziewam się że wyjdzie. Żulow znacznie lepiej radzi sobie w konwersacjach z arystokracją bez obcęg i innych akcesoriów. Urd poszła z nami w charakterzy sił pacyfikacyjnych w razie gdyby pan Gulighan posiadał zbrojną, niechętną nam ochronę.

Już na wstępie napotkaliśmy problem z wejściem do domu arystokraty. Majordomus zaparł się twierdząc, że pan domu nie jest chętny przyjmować gości i dopiero połączenie perswazji, siły i groźby pozwoliło nam dostać się do środka. Telepatycznie przekazałem Urd, żeby stanęła blisko Żulowa od strony majordomusa, bo z miejsca nie budził zaufania. Wchodząc na trzecie piętro willi usłyszęliśmy okropny ryk bólu. Widok, który zobaczyliśmy wpadając do pomieszczenia, z którego dobiegł krzyk, mógłby zszokować każdego kto chociaż raz nie brał udziału w przesłuchaniu inkwizycji. Na ziemi leżał Lance Gulighan, z wydłubanymi oczami, a tuż obok czarna kula, będąca zakupionym przez niego artefaktem Xenos. Urd szybko złapała czarną kulę próbując dotrzeć do wizji, które artefakt wywołał u Lance’a, a które doprowadziły go do tego szaleństwa, a my rzuciliśmy się do pomocy. Niestety jego organizm był wycieńczony, a nasze umiejętności medyczne zbyt niewielkie. Lance Gulighan zmarł nam na rękach nie przekazując żadnych informacji. Wzięliśmy na spytki majordomusa, który opowiedział nam, że Lance nabywał narkotyki, które miały go uspokoić i odsunąć wizje, które narzucał mu jego artefakt. Po wszystkim wypuściliśmy go, a on obiecał skontaktować się z dostawcą narkotyków i dostarczyć nam więcej informacji. W tym czasie Urd przeżyła wizję pustyni z ruinami ogromnych budowli. Niestety kula nie ukazała więcej, a baliśmy się, aby i Urd nie uległa opętaniu przez artefakt. Postanowiliśmy zanieść go do Uriala i uzyskać jego pomoc w dalszych działaniach.

Urial przejął od nas artefakt i obiecał pomóc we wprowadzeniu nas na aukcję artefaktów, niestety nie był zachwycony tym, że wypuściliśmy majordomusa bez wcześniejszego przesłuchania przez inkwizycję. Jego zdaniem ewidentnym było, że majordomus nas oszukał i właśnie wypuściliśmy z rąk klucz do posunięcia śledztwa do przodu. Fakt, że dostarczyliśmy artefakt nieco osłodził gorycz tej porażki, ale przyjęta od Uriala reprymenda nie należała do przyjemnych. Od razu ruszyliśmy tropem narkotyków. Dowiedzieliśmy się, że zamiast leków na uspokojenie, Lanceowi sprzedawano dreszcz, oraz że w narkotyki lokalną społeczność arystokratów zaopatrzał Eldric z rodu Havofastów, jednego z najbardziej wpływowych rodów w całym Desoleum. Postanowiliśmy zorganizować prowokację. Rolę chętnego na narkotyki arystokratę pełnił Żulow. Eldric zaproponował wspólne zażycie dreszczu w kontrolowanych warunkach w celu określenia jego jakości. Eldric wybrał jednego ochroniarza spośród swojego gangu, a wraz z Żulowem wybrał się Barbosa. Wspólnie udali się do przybytku Eldrica, a ja wraz z Urd oraz Korolevem podążaliśmy ich tropem, tzn. Korolev ich śledził, a my podążaliśmy za wysyłanym przez niego sygnałem w bezpiecznej odległości.

View
Myśl dnia X

You are not required to think, only to act.
- Thought for the day

View
OSOBISTEARCHIWUMJEDNOSTKIDDH-10 X

+++OSOBISTEARCHIWUMJEDNOSTKIDDH-10++
+++WYŻSZE PIĘTRA KOPCA++
+++POCZĄTEKNAGRANIA+++

Inwigilacja Coga Lostocka zakończyła się egzekucją hereteka. Nie był skłonny do współpracy i podczas inwigilacji został przeze mnie przyłapany na kontakcie z organizacją, która wymagała od niego niewolników do eksperymentów. Prawdopodobne powiązanie ze sprawą nielegalnie modyfikowanych robotników. Przejąłem urządzenie i mam zamiar podtrzymywać iluzję Coga Lostocka. Tymczasem reszta komórki była świadkami śmierci jednego z oszalałych szlachciców. Analiza wykazała, że regularnie zażywał on Dreszcz, narkotyk o właściwościach psionicznych. Jego służba została przesłuchana ale jego ochroniarz zbiegł. Jest obecnie poszukiwany przez Sankcjonitów. Artefakt nieznanego pochodzenia, czarna kula wielkości pięści dorosłego człowieka została przekazana w ręce Ordo. Administrator Żulow zdołał nawiązać kontakt z dostawcą narkotyków szlachcica. Zatrzymanie w toku…

+++KONIECNAGRANIA+++
+++SZYFROWANIE+++

View
OSOBISTEARCHIWUMJEDNOSTKIDDH-10 IX

+++OSOBISTEARCHIWUMJEDNOSTKIDDH-10++
+++WYŻSZE PIĘTRA KOPCA++
+++POCZĄTEKNAGRANIA+++

Okoliczności nie pozwoliły mi na przeprowadzenie badań wojowniczki-psykera. Te badania należy odłożyć na później. Nasza komórka natrafiła na ślady spaczenia w wyższych częściach Kopca Desoleum. Konieczne jest śledztwo. W fabrykach zarejestrowano pojawienie się robotników zespolonych z tkanką biologiczną niezidentyfikowanych Xeno. Niesprecyzowana liczba szlachciców o różnym stopniu zamożności wykazała oznaki szaleństwa nie mieszczącego się w normie. Ta sprawa wydaje się powiązana z domem aukcyjnym o nazwie: „Karmazynowe Emporium Rube Goldberga”. Psyker-Meler z sukcesem podszył się pod klienta, co pozwoliło znaleźć ślady prowadzące do jednego z domów szlacheckich. Śledztwo w toku. DH-10 postanawia udać się do Poszafotu aby przesłuchać Coga Lostocka i sprawdzić jego ukryte urządzenie do komunikacji. Nie widać bezpośredniego związku ze sprawą kultu Pana Rozkładu.
+++KONIECNAGRANIA+++
+++SZYFROWANIE+++

View
Karmazynowe Emporium Rube Goldberga
Sfera arystokratyczna

Wygląda na to, że szanowna pani Inkwizytor ma trochę inne podejście do tego jak kontynuować sprawę z Poszafotu niż my. Nie jest chętna zająć się Faynem i jego „drobnym” artefaktem ani szepnąć słówko, aby przesunąć pomocną kapitan Nils chociaż nieco wyżej niż Brama Przysiąg. Mam nadzieję, że nie wynika to z jej obojętności czy złej woli, ale z większego planu jaki przygotowała. Pozostaje tylko uczyć się intryg od najlepszych. Tymczasem, nasze zadanie w kopcu ewidentnie jeszcze się nie zakończyło. Komunikat ze strony Inkwizytor Ortiz mógł się wydawać niektórym dwuznaczny, ale ja doskonale zdaję sobie sprawę, że kiedy ktoś w tym samym zdaniu mówi, że mam teraz odpocząć do woli przez kilka najbliższych dni, oraz że zadanie się jeszcze nie skończyło i mamy odszukać ślad skąd tajemnicze artefakty biorą się w Desoleum to oznacza „bierzcie się do roboty” i „chcę mieć wyniki jak najszybciej”.

Tropów było mnóstwo, jednym z nich był kolega z granatem w dupie, kolejnym lokalne grupy wanna be gangsterów będących niczym innym jak bogatymi dzieciakami z bogatych rodzin spędzającymi czas na mniej lub bardziej dobrowolnym zesłaniu i wydającym hajs rodziców na lewe biznesy. Mieliśmy do odwiedzenia mechanicusów oraz skrybów, zewsząd mogliśmy się dowiedzieć czegoś więcej na temat artefaktów wymieniających rączki w lokalnej społeczności bogaczy. Wiadomo było, że Adeptus Mechanicus odwiedzi Korolev, a Adeptus Administratum Żul morderca bez serca, ja natomiast postanowiłem połączyć oba przykazania Inkwizytor Ortiz i odpocząć wśród szlachty jednocześnie zbierając informacje. Udałem się, więc pobywać w towarzystwie na szlacheckich imprezach, napić się dobrego wina, zjeść dobry posiłek, doświadczyć dobrej szlacheckiej orgii, a jednocześnie posłuchać przechwałek arystokratów. Dla ludzi, którzy mogą mieć praktycznie wszystko dostępne za pieniądze, najważniejszym jest, aby pokazać innym takim ludziom, że mają rzeczy rzadsze i trudniej dostępne. Oglądając przeróżne przedmioty, starannie zapamiętywałem miejsce ich pochodzenia i sprawdzałem czy przypadkiem nie naruszają osnowy. Na podstawie tak zgromadzonych informacji wytypowałem kilka domów aukcyjnych wartych odwiedzenia w celu sprawdzenia posiadanych przez nich przedmiotów i ich powiązania ze sprawą.

Tak właśnie trafiłem do Karmazynowego Emporium Rube Goldberga. Dom aukcyjny szczyci się tradycją w sprzedaży artefaktów i oprocentowanych pożyczkach dla bogatych, a rodzinny biznes przekazywany jest z ojca na brodatego syna z pejsami nieprzerwanie od wielu mileniów. Jak w każdym domu aukcyjnym i tam przyjęto mnie po królewsku, bogate wnętrza i wygodne fotele, piękna recepcjonistka bezbłędnie oprowadziła mnie po otwartej na wizyty części przybytku, wręczyła katalog z przedmiotami, które aukcjonowane będą w najbliższym czasie i pokazała trzy rzeźby, które mają być hitami nadchodzących aukcji. Jednym z nich okazał się być demoniczny posążek, do zidentyfikowanie którego na prawdę nie trzeba się było wysilić. Równie dobrze mogli w opisie umieścić notatkę „Proszę nie zawiadamiać Inkwizycji”. Karmazynowu Emporium Rube Goldberga szczyci się znamienitymi gośćmi i kupującymi, a przynajmniej tymi, którzy się na umieszczenie swoich danych zgodzili. W taki oto sposób trafiłem na nazwisko Lance Gulighan’a, który jak się okazuje jest ostatnim arystokratą, u którego zidentyfikowana tajemniczą chorobę psychiczną, którą Inkwizycja łączy z nielegalnym obrotem artefaktami. Dodając do uzyskanych przeze mnie informacji wszelkie zdobyte informacje zdobyte przez resztę ekipy, o chorbach psychicznych, o gangu długonogich pizdusi sprowadzających nielegalne artefakty wydaje mi się, że znaleźliśmy satysfakcjonujący trop. Niestety, aby podpiąć się pod licytację, potrzebuję jakiegoś polecenia ze strony lokalnej arystokracji. Mam nadzieje, że Astra będzie w stanie coś załatwić, bo Ekscelencja Ortiz zdaje się być niezainteresowana przebiegiem naszej misji.

View
Myśl dnia IX

‘Hear His voice, and rise.’
-Thought for the Day.

View
Myśl dnia VIII

‘A weapon cannot substitute for zeal’
-Imperial proverb

View

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.